Forma wynika z funkcji – DSS #10

Tytuł dzisiejszego odcinka to życiowa maksyma zmarłego w pierwszej połowie XX w. amerykańskiego architekta Louis`a Henry`ego Sullivan`a, która mimo upływu lat wciąż ma szerokie grono zwolenników. Projektanci z całego świata, a w tym twórcy stadionów stosują się do niej po dziś dzień, choć zdarzają się przypadki kiedy ci bardziej ekscentryczni próbują tworzyć swoje własne kanony…

Na ostateczną zewnętrzną formę stadionu składa się wiele czynników. Jednym z ważniejszych jest kształt tzw. „seating bowl”, czyli miski składającej się ze ścianek w postaci trybun i pola gry jako denka. Kształt ten zależny jest m.in. od tego czy mamy do czynienia ze stadionem lekkoatletycznym czy typowo piłkarskim, jednak w obu przypadkach dąży się do tego samego celu – zapewnienia jak najlepszych warunków odbioru widowiska.

Na niewiele zda się odpowiednio zaprojektowana stromizna trybun, jeśli widz oddalony jest od centrum wydarzeń na odległość wymagająca użycia lornetki. Oczywiście na trybunach znajdą się i tacy, którzy z drugiego końca obiektu „lepiej” osądzą czy w polu karnym było zagranie ręką czy nie. Stadiony jednak projektowane są przede wszystkim dla tych, którzy nie posiadają tej supermocy i dla odpowiedniej oceny sytuacji muszą znajdować się nieco bliżej akcji.

nowy_stadion_miejski_w_szczecinie09
Optymalna odległość (niebieska linia) od środka boiska – 90 m, maksymalna (pomarańczowa linia ) dopuszczalna wartość to 190 m – na załączonym obrazku: 150 i 170 m
fot. © mStadia.net

Powyższy schemat (po lewej) przedstawia w jakich odległościach powinien zamknąć się obrys „seating bowl”, aby wszyscy widzowie mieli zapewnione zbliżone warunki obserwowania wydarzeń na boisku. Jak widać na załączonym, najlepszym rozwiązaniem jest obrys, który w rzucie ma kształt zbliżony do koła.

Pech chciał, że boisko piłkarskie ma kształt prostokąta i poprowadzenie trybun po opisanym na nim okręgu skutkowałoby odległościami rzędu 40 m w miejscu, gdzie ta odległość powinna być jak najmniejsza – w centrum trybuny głównej wzdłuż boiska. Mniej więcej takie warunki oferuje aktualnie przebudowywany Stadion Olimpijski w Londynie, gdzie ze względy na swój lekkoatletyczny charakter, denko miski ma kształt elipsy.

london-2012-olympic-stadium
Stadion Olimpijski w Londynie po Igrzyskach w 2012 r. przystosowywany jest do potrzeb klubu angielskiej Premier League – West Ham United
fot. hdwallpapersinn.com

W przypadku stadionów typowo piłkarskich podstawa „seating bowl” ma kształt prostokąta z zaokrąglonymi lub ściętymi pod katem 45° narożnikami co w połączeniu z dążeniem do optymalnych warunków widoczności daje ciekawy efekt uboczny. Mowa o charakterystycznym falowaniu korony trybun. Nie jest to widzimisię projektanta, ale jego troska o widzów pozbawionych superwzroku.

Żeby nie być gołosłownym oto kilka przykładów na potwierdzenie moich słów:

Emirates Stadium

arsenal-emirates-stadium
fot. © now-here-this.timeout.com

 

Estádio da Luz

estadio_da_luz08
fot. © Armin Rodler (cc: by-nc)

 

PGE Arena Gdańsk

arena_gdansk29
fot. © Stadiony.net

 

Nowy stadion miejski w Szczecinie*

p8
Nowy stadion miejski w Szczecinie 7/2014
fot. © mStadia.net

* – efekt fali został wzmocniony przesunięciem środka obrysu optymalnej miski, ze względu na ograniczenia lokalizacji. Więcej w opisie.

Mam nadzieje, że dzisiejszy wpis wpadnie w ręce projektantów, którzy pokazali światu koncepcję nowego stadionu AC Milan… Chyba nawet patron dzisiejszego odcinka – Louis Henry Sullivan, w kontekście tego projektu miałby problem z odpowiedzeniem na pytanie, które zadaliśmy sobie przed dwoma tygodniami – co autor miał na myśli?

rmb2007_2
fot. @RMB2007 / SkyscraperCity.com

Fala na fali, falą pogania. Być może w tym szaleństwie jest metoda, ale sami przyznacie, że ciężko ją znaleźć na pierwszy, drugi… i trzeci rzut oka. W podanych powyżej przykładach, w narożnikach z prostego powodu było najmniej rzędów. Tutaj jest zgoła inaczej… Może tym właśnie kierował się projektant – antyteza jako słowo klucz?

Z zewnątrz jest niewiele, ale jednak lepiej. Chociaż materiał i struktura elewacji żywo przypominają inny włoski stadion, z którego gospodarzem Rossoneri od paru lat bezskutecznie prowadzą bój o prym w Serie A…

rmb2007_1
fot. @RMB2007 / SkyscraperCity.com

I z tym obrazkiem Was zostawiam. Przepraszam… Zapamiętajcie jedno – tak nie projektuje się stadionów. Zdecydowanie lepszym wzorcem będą przykłady wymienione wcześniej choć i one mają swoje wady – nobody is perfect.

Ja tymczasem dziękuję za poświęcony mi czas i (nie) do zobaczenia za tydzień. 10 odcinków, koniec roku… Jeszcze tu wrócę! 😉

Spodobało się? Udostępnij! 😉

Samozwańczy specjalista ds. stadionów piłkarskich – gdyby mógł, zamieszkałby na stadionie. Podobno zrezygnował ze studiów architektonicznych kiedy dowiedział się, że nie będzie nic o stadionach… Dziś kontynuuje rozpoczęte w 2008 roku studiowanie tej tematyki na własną rękę. Ostatnio, organizator konkursów z serii „Stadia Designers Cup”.

Dodaj komentarz